Czas banków spółdzielczych

Powiedziałbym, że właśnie teraz może i powinien nastać czas banków spółdzielczych. Banków, które w swojej działalności kierują się innymi zasadami, niż firmy komercyjne i które znacznie lepiej znają potrzeby swoich klientów – mówi Paweł Pyzik, p.o. prezesa SGB-Banku SA.

Wicepremier Mateusz Morawiecki zwracał niedawno uwagę na silną pozycję polskiej gospodarki, duży wzrost jej dynamiki i skoncentrowanie uwagi administracji centralnej na sektorze MSP. Czy z perspektywy bankowości spółdzielczej zmiany, o których mówił minister rozwoju i finansów są zauważalne?

– To, co dzieje się z polską gospodarką naprawdę napawa optymizmem. Także z perspektywy banków spółdzielczych, które są szczególnie zaangażowane w rozwój lokalnego biznesu i samorządów. Od programu 500 plus, przez nowe inwestycje, łatanie dziur w płatnościach VAT, po obniżenie wieku emerytalnego. To wszystko w bardzo wyraźny sposób pokazuje kierunek, w jakim zmierza dziś nasza gospodarka. Ten kierunek to wyraźny sygnał, że przeszliśmy z poziomu gospodarki rozwijającej się do poziomu gospodarki rozwiniętej. Na ten krok Polacy liczyli i czekali. Czekali przez wiele lat, a nikt przed obecną ekipą rządzącą nie miał odwagi go wykonać.
Ale dla bankowości spółdzielczej nowe inwestycje zagraniczne na terenie Polski mogą być poważnym wyzwaniem. Mam na myśli choćby deklarację wejścia na polski rynek światowego giganta – banku JP Morgan Chase.

– Uważam, że konkurencja jest potrzebna. Zdrowa rywalizacja jest zawsze korzystna dla klientów. JP Morgan Chase działa w kilkudziesięciu krajach na świecie i rywalizujące z nim instytucje potrafią poradzić sobie na rynku. Na pewno nie będziemy gorsi. Tym bardziej, że administracja państwowa jest coraz bardziej otwarta na rozmowy o potrzebach banków spółdzielczych. To daje nadzieję na dobre i przede wszystkim stabilne regulacje prawne, które są podstawą działania każdej instytucji finansowej. Mając możliwość prowadzenia dialogu z regulatorami rynku, nie widzimy przeszkód przed budową reputacji banków spółdzielczych.
Reputacji – dodajmy – nieco nadszarpniętej przez ostatnie wydarzenia w tym sektorze. O bankach spółdzielczych słyszy się coraz częściej. Spółdzielczość finansowa przeszła naturalny stress-test i udowodniła, że potrafi poradzić sobie także w sytuacjach kryzysowych. W sprawie SK Banku oczywiście pozostało do wyjaśnienia kilka wątków, ale pamiętajmy, że w Polsce działa 550 BS-ów. Są znacznie bliżej potrzeb lokalnych społeczności niż banki komercyjne i uważniej przyglądają się potrzebom swoich klientów, dopasowując ofertę do ich potrzeb. Nawiązując do reputacji, a zarazem kondycji banków spółdzielczych, wspomnę tylko, że w pierwszym półroczu 2017 roku aż 75 procent banków grupy SGB, wypracowało zysk większy, niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Jaka zatem jest dzisiaj kondycja banków spółdzielczych. Jak radzicie sobie w rywalizacji z podmiotami komercyjnymi?

– Nasza rola jest taka, jak 160 lat temu – służyć społecznościom lokalnym, wśród których jesteśmy obecni na co dzień. Ta tradycja w bankach spółdzielczych pozostaje niezmienna i to właśnie ona jest podstawą zaufania, jakim BS-y są obdarzane przez swoich klientów. To nie są puste słowa, ale fakty które każdego dnia znajdują potwierdzenie w naszych realizacjach i ofercie. Od działań pomocowych czy prospołecznych po odpowiedź na problemy finansowe mieszkańców miast, gmin i powiatów w których zakorzenił się dany bank – tak właśnie funkcjonujemy. Żeby uniknąć górnolotności, zwróćmy uwagę na konkrety. Banki zrzeszone w Spółdzielczej Grupie Bankowej, należą do liderów w zakresie finansowania inwestycji rolnych. Niedawno wicepremier Mateusz Morawiecki w liście skierowanym do banków spółdzielczych zwrócił uwagę choćby na nasze zaangażowanie we wdrażanie funduszy unijnych. Minister Finansów i Rozwoju słusznie zauważył, że w kolejnych latach ten aspekt naszej działalności jeszcze bardziej zyska na znaczeniu, dając coraz szersze pole do współpracy z samorządami, lokalnymi przedsiębiorcami czy rolnikami korzystającymi z dotacji unijnych. Poza tym, pamiętajmy, że mamy potencjał do skutecznego konkurowania na rynku usług finansowych. Sama Spółdzielcza Grupa Bankowa to 200 banków, 1700 placówek, 4 tysiące bankomatów i półtora miliona klientów. To solidny fundament, który przy odpowiednim zarządzaniu daje – w mojej ocenie – możliwość zagospodarowania nawet 10 procent rynku finansowego w Polsce.

10 procent rynku dla banków spółdzielczych to realny plan czy wizja przyszłości?

– Jak najbardziej realny plan, który już jest realizowany. Czynimy już kroki zmierzające do zwiększania udziału BS-ów w rynku i obsługi coraz większej liczby klientów. Warunkiem do jego realizacji jest coraz bliższa i bardziej intensywna współpraca w sektorze. A tę usiłujemy już wdrażać poprzez nową ofertę – choćby wspólny pakiet „Konto za złotówkę”, czy dążenie do pełnej terminalizacji urzędów w Polsce.
Ale zwiększenie udziału BS-ów w rynkowym torcie wymaga odebrania go innym podmiotom. Czy macie wystarczające zaplecze do podjęcia takich kroków? Zwłaszcza w czasie, kiedy trwa dosyć ostry spór o pomoc, jakiej banki powinny udzielać swoim klientom.

– Powiedziałbym, że właśnie teraz może i powinien nastać czas banków spółdzielczych. Banków, które w swojej działalności kierują się innymi zasadami, niż firmy komercyjne i które znacznie lepiej znają potrzeby swoich klientów. Nie mamy problemu z kredytami we frankach czy z polisolokatami, a naszym atutem, który również ma dla Polaków coraz większe znaczenie, jest również patriotyzm gospodarczy zapewniający nam niewątpliwą przewagę – BS-y są przecież oparte w całości na polskim kapitale. Przez długie lata banki spółdzielcze dostosowywały swoje normy i zasady działania do kolejnych zmian legislacyjnych, rekomendacji i obwarowań. Dzięki temu jesteśmy dziś silni zarówno kapitałem, jak też doświadczeniem. Pozostało nam tylko – podobnie jak polskiej gospodarce, o czym wspominałem na początku tej rozmowy – wykonać odważny krok.

Źródło: Sieci Prawdy, nr 41/2017, Czas Banków spółdzielczych