FinTech-y nigdy nie zastąpią banku

Rozmowa z Tadeuszem Woszczyńskim, zarządzającym firmą Hitachi Europe Ltd. w Polsce, Austrii i Europie Środkowo-Wschodniej

 

Firma Hitachi podpisała porozumienie ze zrzeszeniami SGB i BPS na wdrożenie technologii tzw. trwałego nośnika informacji. Czym jest to rozwiązanie i jaką rolę będzie spełniało w bankach spółdzielczych?

Pierwszym głośnym przypadkiem związanym z problemem trwałego nośnika był wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w sprawie sporu organizacji konsumentów w Austrii z lokalnym bankiem BAWAG P.S.K., który wpłynął na inne rynki europejskie, w tym polski. Spór dotyczył sposobu przekazywania informacji przez bank do klientów, ponieważ cała komunikacja banku z klientami dotycząca wprowadzanych zmian w usługach bankowych, takich jak zmiana opłat, prowizji, czy też oprocentowania, była przekazywana wyłącznie drogą elektroniczną, poprzez bankowość internetową.

Taka forma korespondencji powodowała, że bank miał pełną kontrolę nad tymi informacjami w przeciwieństwie do klientów, którzy nie posiadali zapisanych informacji w trwałej postaci. Wcześniej taką „trwałą postacią” była wersja papierowa. Nie mogli więc zweryfikować, czy bank nie wprowadził zmian w wysłanej wcześniej wersji. W teorii oznaczało to np., że gdyby klient banku zauważył zmianę wysokości opłaty za jakąś usługę w stosunku do wcześniej wysłanej mu elektronicznie informacji zawierającej daną kwotę (bo np. wkradła się jakaś pomyłka), nie miałby na to potwierdzenia, a bank mógł dokonać zmiany w wysłanej wcześniej informacji bez wiedzy klienta.

Austriacka skarga trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który przyznał rację organizacji konsumentów uznając jednocześnie, że bank powinien przechowywać informacje na trwałym nośniku, który będzie gwarantował niezmienność dokonanego zapisu. Sprawą zainteresował się także polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który stwierdził podobny mechanizm stosowany przez większość banków w naszym kraju, polegający na przekazywaniu tego typu informacji swoim klientom w formie elektronicznej, nie zabezpieczając ich przed możliwością wprowadzenia zmian. W efekcie wszystkie banki musiały wstrzymać przekazywanie tych informacji w dotychczasowej formie. Oznaczało to jednak erę powrotu do informacji zapisanych na papierze lub innym trwałym nośniku, np. w postaci płyty CD.

Mieliśmy więc do czynienia z dwoma rodzajami sytuacji. Pierwsza, kiedy bank już wcześniej wysyłał klientom informacje drogą elektroniczną i musiał wstrzymać taki sposób informowania klientów i wrócić do papieru (lub płyt CD), ponosząc z tego tytułu wymierne koszty. Dodatkowo został zobligowany do posiadania rezerwy finansowej na ewentualny zwrot klientom naliczonych niesłusznie opłat w przypadku, gdy różniły się one od pierwotnie ustalonych. Banki znalazły się więc w kłopotliwej sytuacji, ponieważ nie chciały wracać do papierowych wersji informacji, ale jednocześnie nie miały odpowiedniej technologii, żeby takie informacje wysyłać klientowi drogą elektroniczną, spełniając jednocześnie nałożone na nie wymagania gwarancyjne. Druga sytuacja występowała wówczas, kiedy bank wysyłał informacje klientom w formie papierowej i chciał zmienić ją na formę elektroniczną, ale nie mógł tego zrobić, gdyż tak jak w pierwszym przypadku, nie posiadał odpowiedniej technologii.

Podjęto więc próby rozwiązania tego problemu, które początkowo nie powiodły się z różnych przyczyn. Chodziło m.in. o to, że regulator wymagał dla technologii spełnienia określonych wymogów. Po pierwsze, bank musiał zapewnić niezmienność publikowanych informacji. Drugą kwestią była dostępność takiej informacji dla klienta banku, czyli gwarancja swobodnego dostępu przez co najmniej kilka lat do wszystkich informacji (w tym wyciągów bankowych, taryf opłat i prowizji itp.) również po zakończeniu współpracy klienta z bankiem. Trzecim wymogiem było skuteczne poinformowanie klienta o elektronicznej wysyłce informacji, np. za pomocą SMS-a lub e-maila. Informacja powinna być także łatwo zauważalna przez klienta.

Fundamentalnym problemem był jednak fakt, że dla regulatora nie było najważniejszym udowodnienie tego, że coś zostało zmienione w pierwotnym dokumencie, ale żeby rozwiązanie gwarantowało niezmienność raz utworzonego dokumentu. Dlatego też zastosowanie podpisu elektronicznego lub „pieczęci czasu” było niewystarczające. Podobnie sytuacja wygląda z wykorzystaniem systemu blockchain, który jest dopiero sprawdzany przez rynek, podczas gdy regulator wymagał absolutnej pewności i skuteczności zabezpieczania dokumentów przed zmianami. Dlatego też tak krytyczne było zastosowanie rozwiązania potwierdzonego przez rynek i urząd nie zaś takiego, które aktualnie jest w trakcie pilotażu.

W 2016 roku naszą koncepcję wdrożenia takiego systemu informatycznego przedstawiliśmy regulatorowi wraz z jednym z banków. Naszym początkowym i kluczowym założeniem było i jest, aby te informacje pozostały w instytucji bankowej i nie musiały być przekazywane podmiotom trzecim, np. firmom zewnętrznym. Została ona pozytywnie przyjęta, a w latach 2017 i 2018 system został wdrożony m.in. w bankach Pekao S.A. i Santander Polska oraz kilku innych komercyjnych instytucjach finansowych. Rozpoczęliśmy także rozmowy z bankami spółdzielczymi. W tym przypadku idea była nieco inna, bo chociaż samo rozwiązanie jest analogiczne, to zakładaliśmy, że trudna będzie implementacja tego rozwiązania do każdego banku spółdzielczego osobno. Zdecydowaliśmy więc, aby wdrożyć je w banku zrzeszającym, który udostępni to rozwiązanie jako usługę innym bankom spółdzielczym. Ponadto, udostępniony zostanie dedykowany portal, na którym klienci banku będą mogli swobodnie zalogować się i korzystać ze zgromadzonych na swój temat informacji, niezależnie od faktu, czy korzystają z bankowości elektronicznej, czy też nie. Klient banku będzie mógł przeglądać dokumenty albo je pobrać, jak również zmienić tryb komunikacji z bankiem, na przykład z telefonicznego na e-mailowy. Każdy bank, który przystąpi do tego systemu, będzie mógł ten portal udostępnić swojemu klientowi. Takie rozwiązanie będzie dostępne w SGB-Banku, natomiast w banku BPS będzie ono udostępniane za pośrednictwem usługi świadczonej przez spółkę zależną, czyli Centrum Rozwoju Usług Zrzeszeniowych.

Czy będziecie starali się kontynuować współpracę z bankami spółdzielczymi w przyszłości?

Oczywiście. Sektor bankowości spółdzielczej jest bardzo innowacyjny i otwarty na zmiany wynikające z tempa rozwoju rynku finansowego, ale także nowych technologii. Biorąc pod uwagę wymogi regulacyjne, galopujące tempo zagrożeń wynikających z czynników zewnętrznych, na które banki nie mają wpływu, elastyczność i gotowość do szybkiego działania jest koniecznością.
Po wejściu Hitachi na polski rynek w 2007 roku od razu zauważyliśmy otwartość banków spółdzielczych na rozwój i wdrażanie nowych technologii. Już w 2009 roku, jako pierwsi w Polsce i w Europie wspólnie z innymi partnerami handlowymi, wprowadziliśmy na rynek bankomaty identyfikujące klientów za pomocą biometrii, a wdrożenia dokonały właśnie banki spółdzielcze z grupy BPS.

Czy planujecie kolejne nowoczesne rozwiązania uwierzytelniające klienta, jak chociażby wykorzystanie do tego głosu, tęczówki oka, albo biometrii twarzy?

Biometria głosu czy tęczówki oka nie są już nowymi technologiami. Niedawno odbyła się premiera zupełnie nowego rozwiązania. Żeby zapewnić jak największe bezpieczeństwo transakcji finansowych, do tej pory konieczne było użycie do tego celu osobnego urządzenia uwierzytelniającego. Wiele osób jednak przyzwyczaiło się do korzystania z podstawowych rozwiązań, jakie mają już w smartfonach, jak chociażby odcisk palca lub biometria twarzy. Nie są to technologie, które pozwalają na uwierzytelnienie transakcji finansowych, ale wystarczają jedynie do logowania. Dlatego po latach pracy Hitachi opracowało nową technologię, która wykorzystuje kamerę w laptopie albo smartfonie, do skanowania naczyń krwionośnych palców dłoni. Myślę, że to może być rewolucja na rynku. Wcześniej niedogodnością była konieczność zakupu dodatkowego urządzenia. W tym przypadku banki mogą wykorzystać infrastrukturę posiadaną już przez samych klientów, taką jak laptopy, czy smartfony. Nasze rozwiązanie może się sprawdzić zwłaszcza teraz, gdy wchodzi w życie dyrektywa PSD 2 i tzw. silne uwierzytelnianie. To czas, kiedy biometria może święcić swoje triumfy. Biometria Hitachi jest właściwie nie do podrobienia, bo wykorzystuje układ naczyń krwionośnych palców. Każdy z nas ma ten układ inny. W Japonii codziennie z tej technologii korzysta już ponad 50 mln osób. W Europie korzysta z niej masowo m.in. Barclays Bank dla klientów korporacyjnych. Nowa odsłona tej technologii, moim zdaniem, może być czymś ciekawym również w sektorze spółdzielczym, który stawia na bankowość mobilną.

Innym obszarem wymagającym nowoczesnych rozwiązań jest prywatność cyfrowa. Jak wiemy, banki dysponują ogromną ilością informacji dotyczących zachowań klientów, np. gdzie dokonują zakupów, jakie to są produkty, czy korzystają z mediów społecznościowych. Nie mogą jednak z nich korzystać, gdyż są to prywatne dane chronione przez prawo. Jednocześnie jest znaczne zapotrzebowanie na takie informacje. Dane te mogą być wykorzystywane dopiero po ich anonimizacji. Widząc potrzebę rynkową na takie usługi, Hitachi wprowadziło w tym roku rozwiązanie do tzw. pseudoanonimizacji danych, które nie pozwala powiązać analizowanych danych z żadną konkretną osobą. Informacje w tej formie można z powodzeniem wykorzystać do oferowania zupełnie nowych produktów bankowych, a także lepszego dopasowania usług finansowych do konkretnych potrzeb klienta. Należy oczywiście pamiętać o obowiązujących restrykcyjnych przepisach RODO dotyczących ochrony danych osobowych, chociaż zapotrzebowanie na informacje, jakimi dysponuje bank o kliencie, jest bardzo duże.

Kolejną kwestią związaną z nowoczesną technologią jest problem bezpieczeństwa transakcji finansowych przy korzystaniu z rozwiązań cyfrowych. Niestety, pojawiają się coraz większe zagrożenia i banki muszą im przeciwdziałać. Dla banków ważna jest także nowoczesna infrastruktura informatyczna i w tym zakresie też planujemy dalszą współpracę ze zrzeszeniami banków spółdzielczych.

W jakim kierunku będą podążały prace badawcze i nowe rozwiązania w bankowości nie tylko spółdzielczej?

Takie badania są przez nas cały czas prowadzone. Ciągle pojawiają się nowe pomysły. Przede wszystkim koncentrujemy się na szeroko rozumianych rozwiązaniach technologicznych zwiększających bezpieczeństwo. Przykładem takiego rozwiązania może być wprowadzana ostatnio technologia Hitachi Video Analytics związana z bezpieczeństwem na lotniskach, wykorzystująca w czasie rzeczywistym obrazy z monitoringu do ostrzeżenia przed atakami terrorystycznymi. Hitachi Video Analytics monitoruje i wyszukuje nietypowe zachowania ludzkie wskazujące na potencjalne możliwe niebezpieczeństwo, czego skutkiem jest natychmiastowe przekazanie powyższych informacji policji. Co więcej, posiadamy unikalne rozwiązanie, które realizuje wszystkie zadania monitoringu wideo jednak bez rejestrowania wizerunku, stanowiącego w myśl przepisów GDPR dane wrażliwe. Dzięki zastosowaniu technologii laserowej rozwiązanie Hitachi pozwala na identyfikację zdarzeń, a w szczególności zagrożeń nie rejestrując rzeczywistego obrazu. To naturalny element realizowanej przez Hitachi strategii Social Innovation, czyli technologii, która ma służyć społeczeństwu.

Hitachi inwestuje również bardzo mocno w rozwiązania sztucznej inteligencji dla banków. W Japonii wprowadziliśmy ją do przeprowadzenia tzw. screeningu klientów w procesie kredytowym. Sztuczna inteligencja pomaga nam również dostosować ofertę ubezpieczeniową dla klientów. Ostatnio wdrożyliśmy projekt wykorzystujący sztuczną inteligencję, u jednego z czołowych armatorów promowych, aby zoptymalizować zużycie paliwa przez statki. Pomimo promocji i inwestycji w technologię AI, Hitachi duży nacisk kładzie na tzw. czynnik ludzki. Oznacza to, że klient banku nie powinien być obsługiwany wyłącznie przez sztuczną inteligencję. I tutaj można zaobserwować znaczącą różnicę między startupem, a bankiem spółdzielczym, który ma bezpośredni kontakt z klientem.

Firma Hitachi dysponuje olbrzymimi możliwościami badawczymi, czy można powiedzieć, jak będzie wyglądała analityka przyszłości w bankach?

Hitachi zatrudnia ponad 300 tysięcy osób w Japonii i na całym świecie. Tylko w Europie mamy 16 centrów badawczych. Specyfika naszej firmy polega na tym, że działamy w wielu bardzo różnych obszarach, dzięki czemu posiadamy bardzo różny zakres wiedzy i doświadczenia. Przenikanie tej wiedzy jest naturalne i pozwala na olbrzymie możliwości badawcze.

Trzy główne obszary zainteresowania Hitachi to przede wszystkim informatyka dla sektora bankowego, ale i rządowego, wykorzystująca analizy danych, kolejny obszar to branża kolejowa, a trzeci energetyka. W Polsce zbudowaliśmy już kilka bloków energetycznych, na przykład w elektrowni w Kozienicach (blok ma moc wytwórczą 1075 MW i jest największym pod tym względem w Europie Środkowo-Wschodniej).

Aktualnie realizujemy znaczący projekt z zakresu energetyki odnawialnej na Pomorzu, gdzie dostarczyliśmy system do „magazynowania” energii z elektrowni wiatrowych. To pierwszy i największy taki projekt realizowany w Polsce. Inwestycje z tej dziedziny z pewnością będą miały w najbliższych latach potencjał rozwojowy. Nasza firma produkuje także wiele urządzeń związanych z medycyną, m.in. systemy wykorzystywane przy leczeniu nowotworów i szeroko rozumianą diagnostyką. Jeśli chodzi o analitykę danych bankowych, to zapewniamy bankom narzędzia do analizy danych (Pentaho). Jednakże tutaj musimy nie tylko pomagać naszym klientom (bankom), ale też zapewnić bezpieczeństwo takich informacji i zgodność z regulacjami.

Jak obecne trendy w rozwoju nowoczesnych technologii mogą w najbliższych latach wpływać na biznes, w tym instytucje finansowe?

Najbardziej widocznym trendem jest redukcja wykorzystywania papierowych informacji, w czym chcemy bankom pomagać. Misją banków w najbliższym czasie będzie z pewnością redukcja papierowej dokumentacji, która ze względów regulacyjnych powodowała konieczność wykorzystywania olbrzymiej ilości tego surowca. Z każdym rokiem rosły też koszty nie tylko zaopatrzenia w papier, ale i jego późniejszej archiwizacji.

Jak, pana zdaniem, zakończy się rywalizacja banków z FinTech-ami?

Z bankowością jestem związany już od 15 lat i z moich obserwacji wynika, że FinTech-y nie zastąpią banku. Sam zajmując się technologią mam do czynienia z innowacyjnymi rozwiązaniami. W wielu przypadkach są to zmiany bardzo przyjazne i wygodne dla klientów. Jednak biorąc pod uwagę kwestię zaufania do instytucji finansowej, wolę korzystać z usług bankowych, np. w zakresie kredytów hipotecznych, czy też kont oszczędnościowych. Być może najmłodsze pokolenie inaczej będzie patrzyło na tę kwestię, ale w moim przekonaniu, dla wielu klientów banków ważny jest bezpośredni kontakt z pracownikiem, a nie tylko możliwość skorzystania ze sztucznej inteligencji. Bank, w mojej ocenie, pozwala bezpiecznie wykorzystać posiadane środki finansowe do inwestowania lub gromadzić oszczędności.

Wracając do współpracy z sektorem spółdzielczym, to mogę powiedzieć, że już widać ogromną zmianę, jaka zaszła w tych bankach. Widać też podejmowanie wspólnych inicjatyw przez te banki, zamiast prowadzenia wyniszczającej konkurencji. To samo dotyczy obu zrzeszeń. Sektor spółdzielczy powinien wykorzystać swoje przewagi wynikające m.in. z lokalności i bliskich relacji z klientami. Banki te muszą szybko reagować na zmiany zachodzące na rynku bankowym, współpracować i zwiększać swoją siłę jako grupa. Projekt trwałego nośnika, jak również wdrożenie systemu BS API są świetnym przykładem współpracy obu zrzeszeń.

Rozmawiał: Janusz Orłowski

 

Zachęcamy do lektury grudniowego magazynu “Bank Spółdzielczy” w wersji elektronicznej!

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz